darewit Inkubatory do jaj animar terrarystyka Poid?a, karmid?a, inkubatory, siatki
(zwierz?ta, og?oszenia)
Og?oszenia, zwierz?ta,

Sierpień 2017





Drop olbrzymi

- jeden z najcięższych ptaków świata

drop Wstęp

Wśród pretendentów do miana najcięższego spośród latających ptaków jest kilka gatunków łabędzi oraz dwa dropie. Jednym z nich jest afrykański drop olbrzymi (Ardeotis kori). Dorosłe samce tego ptaka mogą osiągnąć masę nawet 19 kg. Dla porównania, najcięższy znany samiec palearktycznego dropia zwyczajnego (Otis tarda) miał 18 kg. (opisywany w numerze 02/2017 – od red.). Chociaż myśliwi podają, że znane niegdyś były okazy tego gatunku ważące nawet 24 kg. Tak więc sprawa nie jest do końca rozstrzygnięta. Chociaż gatunek afrykański, m.in. dzięki większej długości ciała, wygląda na zdecydowanego pretendenta.


Systematyka

Drop olbrzymi to jeden z 25 gatunków należących do rodziny dropi (Otididae), wchodzącej w skład rzędu żurawiowych (Gruiformes). Jest jednym z czterech gatunków z rodzaju Ardeotis. Dawniej był zaliczany do innych rodzajów: Otis oraz Choriotis. Naukowo opisany został w 1822 r. przez angielskiego podróżnika, przyrodnika i artystę – Williama Johna Burchella (1781-1863). Anglik opierał się na egzemplarzu pochodzącym ze zlewni dwóch południowoafrykańskich rzek: Vaal i Orange. Nazwał go „Otis Kori”. Jego najbliższym krewnym jest, zamieszkujący strefę Sahelu w Afryce i zachód Płw. Arabskiego, drop arabski (A. arabs). Obecnie wyróżnia się dwa podgatunki tego dropia: nominatywny, południowy – Ardeotis kori kori i północny – A. k. struthiunculus. Ten drugi został opisany dopiero w 1907 r. przez niemieckiego ornitologa – Oscara Rudolpha Neumanna (1867-1946). Inna nazwa spotykana w nazewnictwie polskim to kori.


Wygląd

U tego, jak i u większości dropi, występuje wyraźny dymorfizm płciowy. Przejawia się on jednak głównie w rozmiarach ciała. Samica pod względem długości ciała osiąga jedynie 2/3 rozmiarów samca. Jeśli zaś chodzi o masę ciała to ta dysproporcja jest jeszcze większa, i kształtuje się jak 1:3. Długość ciała samca wynosi ok. 120 cm, zaś masa: 10,9-19,0 kg. U samicy dane te wyglądają następująco: ok. 90 cm i 5,9 kg. Podobnie jak u większości dropi, upierzenie utrzymane jest w stonowanych, maskujących barwach. Grzbiet, skrzydła i środkowe sterówki ogona są jasnobrązowe z delikatnym, jasnopłowym falistym rysunkiem piór. Ten misterny wzór na piórach jest widoczny jedynie z bliska. W okolicy nadgarstka rzuca się w oczy dość rozległa biała plama z czarnym, nieregularnym plamkowaniem. Skrajne sterówki ogona są w środkowej części płowoszare. Natomiast ich nasady i końcówki mają ciemnopopielaty wzór. Jednak rzadko jest to widoczne u ptaka na ziemi (są one przykryte przez środkowe, brązowe sterówki). Głowa, szyja i pierś z daleka wydają się jednolicie szare. Dopiero z bliższej odległości widoczny jest misterny, szarobrązowy falisty rysunek na popielatym tle. Na styku szyi z grzbietem występuje czarne, poprzeczne pasmo schodzące w kierunku piersi. Wierzch głowy jest czarny z popielatym ciemieniem. Dobrze widoczny jest również niewielki, nieco rozczapierzony czubek skierowany do tyłu. Od dołu podkreślony jasną brwią. Cały spód ciała jest śnieżnobiały. Lotki są szare o białym prążkowaniem. Nogi są jasnożółtawe lub szare. Dziób – szary. Tęczówka oka jest pomarańczowo-brązowa do żółtej.
Samica przypomina ubarwieniem samca. Poza różnicą wielkości, posiada znacznie mniej czerni na wierzchu głowy.
Ptaki należące do podgatunku północnego (A. k. struthiunculus) są nieco większe i jaśniej ubarwione. Ich wzór na głowie jest bardziej kontrastowy.
Młode osobniki odznaczają się brakiem czubka na głowie i posiadają plamkowanie na grzbiecie.
W środowisku naturalnym można tego dropia pomylić jedynie z nieco mniejszym, bardziej płowym, dropiem arabskim. Jednak nie posiada on żadnych czarnych plam na skrzydłach i u nasady szyi.

drop Środowisko życia i zachowania
(...)

Lęgi
(...)

Hodowla
(...)

Ochrona
(...)



tekst i zdjęcia:
mgr inż. Tomasz Doroń









cały artykuł jest opublikowany w najnowszym, sierpniowym numerze f&f - 08/2017 (223)
szukaj w kioskach, empikach lub zamów prenumeratę









krasiczek

Kraśniczek czerwoniolicy

Gatunek ten w naturalnym biotopie zasiedla północnozachodnią część kontynentu australijskiego jak i stepowe pustkowia środkowej Australii porośnięte trawami z rodzaju Spinifex. W rodzimych hodowlach jeszcze 10 lat temu był swego rodzaju niebywałą rzadkością i był zaliczany do ptaków tzw. problemowych. Co ciekawe ptaki hodowane w przestrzennych wolierach praktycznie nie przysparzały hodowcom żadnych problemów w przeciwieństwie do hodowli w systemie klatkowym. Problemy te najczęściej dotyczyły zdrowia, ogólnego wigoru oraz tego co jest sednem każdej hodowli – rozrodu. Obecnie sytuacja ta uległa dużej zmianie na plus. Chociaż nadal można usłyszeć wiele opinii, iż gatunek ten jest dość wymagającym to jednak coraz częściej astryldy te wyprowadzają potomstwo w sposób zgodny z naturą.
Kraśniczki malowane (potoczna nazwa) są stworzeniami, które w dużej mierze prowadzą naziemny tryb życia. Nie jest również rzadkością, iż swe gniazda zakładają na ziemi, wyprowadzając z nich potomstwo. Warto zadbać o to, aby dno klatki w połowie było usypane z ziemi ogrodowej, wyłożone mchem z lasu czy drobnymi kawałkami kory wymieszanej z igliwiem. Kraśniczki czerwonolice w przeciwieństwie do innych australijskich astryldów nie śpią w budkach, ani na żerdkach, lecz nocują na podłożu w wygrzebanym wcześniej wgłębieniu. Natomiast, gdy umieścimy je w wolierach wielogatunkowych gdzie będą wspólnie przebywać z np. przepiórkami chińskimi lub innymi drobnymi ptakami zamieszkującymi dolne partie wolier, kraśniczki zanim zasną wtulają się między nie w ten sposób nocując.
Dymorfizm płciowy jest mocno zaznaczony samiczki nie posiadają czerwonej podłużnej wstążki (plamy) przebiegającej przez pierś, nadogonie, maska samca w przeciwieństwie do samicy jest większa o intensywniejszej czerwonej barwie. Kolejną cechą odróżniającą samce od samic to występująca większa ilość białych cętek w okolicy brzucha i podbrzusza u samic. Płeć ptaków można już określić u osobników młodocianych, które jeszcze nie opuściły domowych pieleszy. Mianowicie młode samiczki w odróżnieniu od samczyków posiadają białe cętki na podgardlu, podczas, gdy u przyszłych kawalerów podgardle to jest zupełnie czarne (...)


(...)




tekst i zdjęcia:
mgr inż. Tomasz Doroń



cały artykuł jest opublikowany w najnowszym, sierpniowym numerze f&f - 08/2017 (223)
szukaj w kioskach, empikach lub zamów prenumeratę









waran

Waran z Komodo

Zobaczyć smoka

Wielkością i żarłocznością dorównują krokodylom. Samice, aby wydać potomstwo wcale nie potrzebują samców. Są jadowite, a ich ślina dodatkowo zawiera śmiertelną mieszankę bakteryjną. Są sprawnymi drapieżnikami, ale lubują się w padlinie. Wybierzmy się zatem na Komodo, by zobaczyć warany, nazywane narodowym skarbem Indonezji.
Waran z Komodo (Varanus komodoensis) od chwili odkrycia dzierży berło największej jaszczurki świata, dlatego jego opisy znajdują się w zasadzie w każdej książce zoologicznej. Dla wielu osób, które w dzieciństwie czytały o krwiożerczych jaszczurach zamieszkujących Indonezję, zobaczenie warana na żywo było jedynie marzeniem. Całe szczęście czasy się zmieniły, a dolot do Indonezji nie jest taki kłopotliwy jak jeszcze kilkanaście lat temu. Poza tym z komercyjnej Bali na Flores (Komodo Airport) leci się zaledwie pół godziny. Potem jeszcze tylko trzy godziny łodzią i jesteśmy na wymarzonym Komodo. Mało tego, aby zobaczyć żywe okazy waranów z Komodo nie trzeba wcale lecieć, aż do Indonezji. Wystarczy wybrać się do zoo we Wrocławiu lub w Poznaniu, gdzie w naturalistycznie urządzonych terrariach można oglądać te największe na świecie jaszczurki.


Ograniczone występowanie

waran Dzikie warany z Komodo spotkać można na kilku niewielkich wyspach Archipelagu Sundajskiego należących do Indonezji. Uważa się, że cała dzika populacja tych gadów liczy ponad 5000 osobników. Najwięcej ich stwierdzono na największej wyspie Flores (około 2000 sztuk), na Komodo (1700 osobników) oraz na wyspie Rinca (1300 sztuk). Z kolei na dość małych Gili Dasami i Gili Motang żyje zaledwie po 100 osobników i te populacje są najbardziej zagrożone wyginięciem z uwagi na brak łatwo dostępnego pokarmu.
Aby chronić te największe jaszczurki świata w 1980 roku powołano do życia Park Narodowy Komodo, który zajmuje największe wyspy: Komodo i Rincę oraz wiele mniejszych wysepek, jednak nie Gili Motang. Na samej wyspie Komodo znajduje się tylko jedna wieś o nazwie Komodo Village. Nierzadko zdarza się, że warany odwiedzają osadę w poszukiwaniu pokarmu (odpadki kuchenne, suszone ryby na plaży, zwierzęta domowe) lub wody pitnej. Wcześniej zdarzały się także ataki na ludzi czy nawet wygrzebywanie zwłok z pobliskiego cmentarza, jednak poznanie przez społeczność lokalną podstawowych zasad egzystencji z waranami zminimalizowały ataki w zasadzie do zera. Zmarłych natomiast chowa się na cmentarzu stawiając od razu na pochówku murowany nagrobek, który zabezpiecza miejsce przed rozkopaniem. Mieszkańcy muszą zaakceptować sąsiedztwo waranów, a zakrojone działania edukacyjne tłumaczą im dlaczego jaszczurki są tak ważne. Dziennie Park Narodowy Komodo odwiedza kilkaset osób, zostawiając przy tym gigantyczne jak na warunki Indonezji pieniądze. Park nie jest tylko miejscem ochrony gadów, ale także miejscem, które generuje niemałe zyski. Wielu z mieszkańców wioski pełni funkcje opiekunów, strażników Parku Narodowego lub przewodników. Zwiedzanie może odbywać się tylko i wyłącznie pod eskortą oficjalnego przewodnika posiadającego długi kij, służący do odpychania lub kierowania waranów do przejścia w innym kierunku. (...)


waran (...)

Zbędne samce
(...)

Młodość na drzewie
(...)

Broń chemiczno-biologiczna
Warany są jednym z nielicznych gatunków jaszczurek, które posiadają jad. Dość długo sądzono, że główną ”biologiczną” bronią tych gigantycznych gadów jest unikalna kompozycja bakteryjna, która rozwija się w ślinie zwierząt przy udziale resztek padliny. Ostatnio przeprowadzone badania wskazały jednak na obecność w żuchwie zwierzęcia, pod śliniankami zbiorników jadowych, z ujściami między zębami. Jad warana nie jest jeszcze dobrze poznaną substancją, ale wiadomo, że w połączeniu z bogatą florą bateryjna śliny jest jedną z potężniejszych broni w świecie zwierząt. Toksyna nie zabija od razu, jednak jest bardzo skuteczna. Naukowcy uważają, że samo wszczepienie bakterii do organizmu ofiary nie dałoby zamierzonych efektów waranowi. Ofiara mogłaby zanadto się oddalić i paść w miejscu, gdzie byłaby zjedzona przez innego warana. Z tego względu wprowadzony jad wywołuje podrażnienie rany i natychmiastowe osłabienie zwierzęcia, a bakterie odpowiedzialne są za penetracje organizmu i doprowadzenie do śmierci. Ugryzione przez warana zwierzęta nie oddalają się zbyt daleko i poszukują spokojnego miejsca by odpocząć. Jednak zwodniczy odpoczynek jest efektem na postępującą reakcję wprowadzenia jadu. Zwierzę zatem znajduje się w stałym miejscu, a waran wykorzystując swój wzorcowy zmysł węchu podąża w jego kierunku.
Dorosłe osobniki polują głównie na duże zwierzęta jakie mogą znaleźć na wyspach. Naturalnie na Komodo i przyległych wysepkach występują sambary sundajskie (Rusa timorensis) oraz świnie paskowane (Sus scrofa vittatus), które są azjatyckim podgatunkiem dzika. Człowiek z kolei wprowadził na wyspy zwierzęta, którymi również nie pogardzą te wielkie gady. Konie, bawoły domowe, kozy, psy, koty oraz człowiek, to gatunki, które również padają łupem waranów z Komodo. Ataki na ludzi zdarzają się rzadko. Nie dlatego, że zwierzęta nieszczególnie przepadają za ludzkim mięsem, ile z tego względu, że człowiek nauczył się egzystować obok waranów i wie jak nie wchodzić tym wielkim gadom w paradę.


Bezwzględni zabójcy
(...)




tekst i zdjęcia:
dr Radosław Kożuszek




cały artykuł jest opublikowany w najnowszym, sierpniowym numerze f&f - 08/2017 (223)
szukaj w kioskach, empikach lub zamów prenumeratę













Powrót do archiwum

Strona główna





Wydawnictwo Fauna&Flora Adres: 45-061 Opole ul. Katowicka 55. Tel. 77/403-99-11.
e-mail:redakcja@faunaflora.com.pl
Redakcja gazety: zespół. Redaktor naczelny: Marek Orel, tel. +48 608 527 988.
Sekretarz redakcji: Janusz Wach, tel. +48 606 930 559. Korekta: Iwona Stefaniak.