darewit Inkubatory do jaj animar terrarystyka Poid?a, karmid?a, inkubatory, siatki
(zwierz?ta, og?oszenia)
Og?oszenia, zwierz?ta,



Gryzonie z moich terrariów
Nornica ruda

Nornica, nornice, gryzoń, gryzonie, Wprowadzenie

Już widzę zdziwienie na twarzach niektórych czytających: – Cooo? Nornice mam hodować? Przecież to największy szkodnik ogrodów, kwietników i warzywników. W mojej młodości nornice były rzadkimi bywalcami tych miejsc. A dzisiaj? Plaga. Nawet moje zdziczałe koty nie interesują się nimi. A co dopiero arystokracja z „papierami’.
W latach szkolnych musiałem się mocno natrudzić, by złapać jakąś nornicę. Wówczas chomiki syryjskie, przepraszam, złociste były rzadkością w hodowlach domowych. O innych gatunkach dziś popularnych małych ssaków w sklepach zoologicznych nikt nie słyszał. Hodowano zazwyczaj tylko „białe myszki”, no i świnki morskie. To chyba wszystko.
Jak zdobyłem nornicę rudą? Całkiem przypadkowo. Otóż u mojego kolegi na działce prawie nic nie rosło za sprawą turkuci podjadków (Gryllotalpa gryllotalpa), u nas zwanych niedźwiadkami. Ustawialiśmy na nie przeróżne pułapki. Prawie każda z nich kończyła się słoikiem, do którego wpadały te uciążliwe owady. Pewnego ranka zamiast turkucia w słoiku drzemała niewielka „mysz”. Zrazu nie wiedziałem co to za ssak. Nie wyglądał na mysz domową. Słoik z trofeum zabrałem do domu. Cichaczem, by mama nie widziała, wniosłem go do swego pokoju. W encyklopedii wyczytałem, że to nornica ruda. Miałem dylemat: wypuścić gryzonia, czy hodować? Przechyliłem słoik i chwyciłem nornicę. – Jeśli mnie ugryzie, wyląduje w ogródku i koty będą wiedziały, co z nią zrobić, jeśli nie – to powędruje do pustego akwarium. Nie ugryzła.

Co wiedziałem?

norica, nornice, gryzoń, nornice w domu, O nornicach – nic. A chciałem ją hodować. Na dodatek po kilku dniach zorientowałem się, że to samica w ciąży. Zacząłem robić notatki. Ciut informacji zaczerpnąłem z encyklopedii, trochę z poradnika o szkodnikach ogrodów. Coś tam już wobec tego wiedziałem, ale to wszystko za mało, by wtajemniczyć się jak ją chować. A zatem, co warto o niej wiedzieć?
Nornica ruda (Clethrionomys glareolus), występuje pospolicie w całym kraju w lasach, parkach, ogrodach. To ssak z podrodziny norników (Microtinae), z rodziny chomikowatych (Cricetidae), zaliczanej do rzędu gryzoni (Rodentia). Posiada drobną budowę ciała. Jej wydłużone wałeczkowate ciało o masie 30 g osiąga około 80-100 mm długości. Wymiary ciała nornicy zbliżone są przeto do myszy. Ubarwienie nornicy jest dość kontrastowe, chociaż nie oszałamiająco piękne. Wierzch jej ciała ma odcień czerwono-rudawy, boki barwy szarawej, brzuch białawy, wyraźnie odgraniczony od grzbietu. Oczy gryzonia są duże, wyglądem przypominają czarne koraliki przypięte do pluszowej zabawki. Pyszczek nieco zaostrzony z wąsikami. Uszka stosunkowo duże, zaokrąglone i bardzo cienkie. Nosek różowawy. Ogon, długości równej połowie ciała, jest prawie goły, pokryty pierścieniowatymi łuskami, między którymi pojawiają się nieliczne włoski. A jak ją hodować?

Terrarium
Z notatek wiedziałem, że nornica ruda jest aktywna po zmierzchu i w nocny. Chociaż wychodzi również za dnia w poszukiwaniu pokarmu. Należy do gatunku osiadłego. Podziemne korytarze z kryjówkami wygrzebuje zwykle pod drzewami, czasem pod darniną oraz leżącymi pniami drzew. Jest płochliwa. – Trzeba coś takiego zrobić. Pomyślałem.
Z mojego pokoju wchodziło się do garderoby, małego pomieszczenia, w którym gromadziłem różne rupiecie. Było tam dość duże, stare, ramowe akwarium z pękniętą szybą. Nasypałem do niego ziemi (licząc, że wygrzebie sobie norkę), wpuściłem norniczkę i przykryłem je szczelnie kawałkiem tektury. Nazajutrz wnętrze prowizorycznego terrarium wyglądało jak po nalocie bombowym. Szyby zabrudzone i widać na nich było, że nornica starała się wyskoczyć. Zmieniłem wystrój. Nasypałem trochę trocin zmieszanych z uschniętymi liśćmi. Było znacznie lepiej. Wstawiłem do góry dnem ubitą z boku glinianą doniczkę. Poidełko ze spodka. Pojemnik na karmę. Wrzuciłem pęczek z liśćmi mniszka, do karmidełka wsypałem płatki owsiane. Rano zobaczyłem, że nornica jadła. Odetchnąłem z ulgą. Przez dzień drzemała w doniczce. Już po paru dniach zapomniała o ucieczce. Nawet pozwoliła się pogłaskać. Lecz niebawem czekała mnie niespodzianka. Urodziła czwórkę norniczątek. Dylemat. Co dalej? Na dodatek pojawił się problem z moją mamą, która wykryła tajemnicę. Po powrocie ze szkoły usłyszałem: – Co ty zamierzasz myszy trzymać w domu? Byłem przygotowany na takie pytanie i ze spokojem wyjaśniłem, że prowadzę obserwacje w uzgodnieniu z nauczycielką biologii. Co było prawdą. Oczywiście pojawiła się lawina pytań, typu: – Po co? Dlaczego nie kto inny? Co ty wiesz o myszach? Wyjaśniłem – przeczytawszy wcześniej artykuł – mniej więcej tak:

Pożyteczny szkodnik
(...)

Co z młodymi
(...)

Nornice poszły w las
(...)

Podsumowanie
(...)




tekst:
prof. nadzw. dr Marek Łabaj
fot. źródło: GNU License




cały artykuł jest opublikowany w najnowszym, kwietniowym numerze f&f - 04/2017 (219) zamów prenumeratę









STRONA GŁÓWNA


Wydawnictwo Fauna&Flora Adres: 45-061 Opole ul. Katowicka 55. Tel. 77/402-54-32. Tel./fax: 77/402-54-31. e-mail:redakcja@faunaflora.com.pl
Redakcja gazety: zespół. Redaktor naczelny: Marek Orel, te. +48 608 527 988. Redaktor techniczny: Janusz Wach, tel. +48 606 930 559. Korekta: Iwona Stefaniak.